Szpary między górnymi siekaczami u dziecka – nie zawsze oznaczają nadmiar miejsca

Jednym z najczęstszych powodów, dla których rodzice dzieci w wieku 6–8 lat zgłaszają się do gabinetu ortodontycznego, jest pojawienie się szpar między świeżo wyrzniętymi górnymi siekaczami stałymi. Rodzice często obawiają się, że zęby są zbyt szeroko rozstawione i wymagają szybkiego „dosunięcia” do siebie.

Tymczasem w wielu przypadkach sytuacja jest dokładnie odwrotna.

Dlaczego u dzieci pojawiają się szpary między siekaczami?

W okresie uzębienia mieszanego wczesnego, gdy wyrzynają się cztery górne siekacze, często obserwowane między nimi szpary to zjawisko całkowicie naturalne, związane z tym etapem rozwoju uzębienia. Organizm przygotowuje się w ten sposób do wyrzynania kolejnych, większych zębów stałych.

Co ważne, w tym samym czasie szpary – tak zwane tremy – powinny pojawić się również między zębami mlecznymi. Oznacza to, że kości szczęki rosną i stopniowo powstaje miejsce dla kolejnych zębów stałych.

Natura zaplanowała wymianę uzębienia tak, aby trwała nawet kilkanaście lat – pierwsze zęby stałe mogą pojawić się już u 5,5-letniego dziecka, a ostatnie nawet w 21. roku życia. Ponieważ zęby nie zmieniają swoich rozmiarów, proces ten został rozciągnięty w czasie, tak aby kości szczęki i żuchwy zdążyły stopniowo urosnąć.

Kiedy szpary oznaczają, że miejsca jest za mało, a nie za dużo?

Paradoksalnie, obecność szpar czasami wcale nie oznacza, że w łuku zębowym jest za dużo miejsca – wręcz przeciwnie, że jest go za mało.

Dzieje się tak dlatego, że wysoko położone zawiązki pozostałych zębów uniemożliwiają prawidłowe ułożenie się korzeni nowo wyrzniętych siekaczy stałych, które w efekcie ustawiają się wachlarzowato. W jamie ustnej wygląda to tak, jakby zęby były zbyt daleko od siebie rozstawione.

Jak ortodonta ocenia taką sytuację?

Podczas badania ortodonta nie skupia się wyłącznie na położeniu siekaczy. Znacznie ważniejsza jest analiza rysów twarzy, obu łuków zębowych, ich wzajemnej relacji oraz ilości miejsca dla zębów, które jeszcze nie wymieniły się z mlecznymi. Każdy etap wymiany uzębienia charakteryzuje się pewnymi normami, do których lekarz się odnosi.

Szczególna uwaga poświęcana jest górnym trójkom, czyli kłom – to jedne z najważniejszych zębów w łuku, a jednocześnie wyrzynają się najpóźniej. To właśnie one najczęściej manifestują problem niedoboru miejsca po wyrznięciu i lokują się nad zębami, pomiędzy „dwójkami” i „czwórkami”, jeśli w porę nie zostanie wdrożone odpowiednie leczenie.

Jeżeli już na etapie siekaczy widoczne jest zwężenie łuku górnego, stłoczenie zębów lub brak odpowiedniej przestrzeni po ich bokach, można przewidywać, że pozostałe zęby będą miały trudności z prawidłowym wyrznięciem się.

zdjęcie pantomograficzne wykonane u dziecka
Zdjęcie pantomograficzne (dziecka w okresie uzębienia mieszanego) – zawiązki kłów górnych wciąż „czekają” wysoko w kości na swoją kolej, a w tym przypadku łuk zębowy może nie mieć dla nich wystarczająco dużo miejsca.

Dlaczego dosuwanie siekaczy do siebie może być błędem?

Bardzo często rodzice oczekują, że zamknięcie szpar „zrobi miejsce” na pozostałe zęby. W wielu przypadkach byłoby to jednak działanie niekorzystne, a nawet szkodliwe.

Jeżeli problemem jest zbyt wąski łuk zębowy i niedobór miejsca dla przyszłych zębów, zamykanie istniejących szpar dodatkowo ograniczyłoby przestrzeń potrzebną do prawidłowego ustawienia wszystkich pozostałych zębów.

Przesuwanie korzeni bocznych siekaczy mogłoby negatywnie wpłynąć na położenie zawiązków kłów i doprowadzić np. do tak zwanej transpozycji zębów. Wyrzynające się korony kłów, naciskając na korzenie bocznych siekaczy, mogłyby też doprowadzić do ich zniszczenia, czyli resorpcji, której konsekwencją mogłaby być utrata stałych bocznych siekaczy.

Doświadczony ortodonta już na wczesnym etapie potrafi ocenić, czy w łuku będzie wystarczająco dużo miejsca dla zębów, czy łuk jest zbyt wąski. Może również zaobserwować brak przestrzeni po bokach siekaczy bocznych, stłoczenia zębów przednich, nieprawidłowy kierunek ich wyrzynania, a także obroty i rotacje.

Jakie leczenie sprawdza się najlepiej?

W takich sytuacjach celem leczenia nie jest przesuwanie zębów, lecz stworzenie odpowiedniej ilości miejsca w łuku. Kluczowe znaczenie ma tu dobra diagnostyka – w pierwszej kolejności pacjent jest proszony o wykonanie zdjęcia pantomograficznego, a ortodonta pobiera również skany, aby przeprowadzić analizę łuków zębowych z użyciem wielu wskaźników.

Dlatego widok szpar między górnymi siekaczami nie powinien być powodem do paniki – znacznie ważniejsze jest ustalenie, czy rozwijający się łuk zębowy zapewni miejsce dla wszystkich zębów stałych.

W ortodoncji nie leczymy samej szpary – leczymy przyczynę, a nie objaw. Czasami zęby wyglądające na zbyt szeroko rozstawione są sygnałem, że w rzeczywistości miejsca w łuku jest za mało.

Jak można pomóc dziecku?

Bardzo ważne jest wczesne leczenie ortodontyczne. Jeżeli badanie wykaże, że łuki zębowe są zbyt wąskie i dla przyszłych zębów stałych – szczególnie kłów – może zabraknąć miejsca, warto rozważyć leczenie interceptywne, czyli wczesne leczenie ortodontyczne wspomagające prawidłowy rozwój szczęki.

Jedną z najskuteczniejszych metod jest ekspansja szczęki, czyli jej poszerzenie. Celem takiego postępowania jest nie tylko poprawa ustawienia aktualnie widocznych zębów, ale przede wszystkim stworzenie odpowiedniej ilości miejsca dla zębów, które dopiero mają się wyrznąć.

W przypadku dzieci w wieku rozwojowym bardzo dobre efekty daje aparat Marco Rosa.

Przykładowe aparaty wg koncepcji Marco Rosa

Jest to aparat stosowany do kontrolowanej ekspansji szczęki, wykorzystujący naturalny potencjał wzrostowy młodego organizmu. Dzięki tej nowoczesnej metodzie poszerzania szczęki można:

  • zwiększyć ilość miejsca dla wyrzynających się zębów stałych,
  • zmniejszyć ryzyko stłoczeń,
  • stworzyć lepsze warunki dla prawidłowego wyrzynania się zębów stałych,
  • poprawić kształt i szerokość łuku zębowego,
  • ograniczyć konieczność usuwania zębów stałych w przyszłości.

Metoda ta pozwala także zapobiec rozwijaniu się poważniejszych wad zgryzu, polegających na zaburzonej relacji obu łuków zębowych względem siebie.

Największą zaletą takiego leczenia jest wykorzystanie okresu intensywnego wzrostu dziecka – aparaty tego typu można zakładać już u pięciolatków. Im wcześniej zostanie wykryty problem zbyt wąskiej szczęki, tym większe są możliwości leczenia bez konieczności stosowania bardziej skomplikowanych procedur w późniejszym wieku.

Cyfrowa ortodoncja – koniec z nieprzyjemnymi wyciskami

Nowoczesne leczenie ortodontyczne coraz częściej rozpoczyna się od wykonania cyfrowego skanu uzębienia zamiast tradycyjnych wycisków przy użyciu mas wyciskowych. Lekarz wykorzystuje niewielki skaner wewnątrzustny, który w ciągu kilku minut tworzy trójwymiarowy obraz zębów i zgryzu widoczny na ekranie komputera. Szczególnie u małych dzieci jest to ogromne udogodnienie.

Zalety skanowania u dzieci w porównaniu z tradycyjnymi wyciskami

  • skanowanie jest komfortowe i bezbolesne,
  • jest znacznie szybsze,
  • jest dobrze tolerowane przez dzieci z nasilonym odruchem wymiotnym,
  • jest mniej stresujące dla małych pacjentów (i dla ich rodziców 😉),
  • jest bardzo dokładne – pozbawione ryzyka deformacji wycisku podczas transportu do laboratorium,
  • pozwala rodzicom i dziecku od razu zobaczyć na ekranie trójwymiarowy model uzębienia, co ułatwia zrozumienie problemu.

Wczesna diagnoza to większe możliwości leczenia

Współczesna ortodoncja nie polega wyłącznie na prostowaniu zębów. Jej fundamentem jest przewidywanie przyszłego rozwoju uzębienia, twarzy i całego narządu żucia oraz zapobieganie problemom, zanim się one pojawią.

Dlatego gdy u dziecka pojawiają się szpary między górnymi stałymi siekaczami, warto spojrzeć szerzej niż tylko na ich aktualne ustawienie. Często najważniejsze pytanie brzmi nie „jak zamknąć szparę”, ale „czy będzie wystarczająco dużo miejsca dla wszystkich zębów stałych”.

Odpowiednio wcześnie wdrożone leczenie, takie jak ekspansja szczęki aparatem Marco Rosa, może znacząco poprawić warunki rozwoju uzębienia i pozwolić uniknąć bardziej skomplikowanego leczenia w przyszłości.

Najczęstsze pytania o aparat Marco Rosa

Aparat Marco Rosa jest przyklejony do zębów i na stałe osadzony w jamie ustnej pacjenta, dzięki czemu nie trzeba pamiętać o jego zakładaniu – pozostaje w jamie ustnej wystarczająco długo, by uzyskać jego skuteczność.

Aparat działa dzięki aktywowaniu śruby znajdującej się w jego konstrukcji. Na zlecenie ortodonty jest ona rozkręcana za pomocą specjalnego kluczyka w jamie ustnej dziecka, z odpowiednią częstotliwością – najczęściej raz dziennie lub np. dwa razy w tygodniu.

Adaptacja do większości aparatów trwa zazwyczaj około tygodnia. Po tym czasie pacjenci są już tak przyzwyczajeni do aparatu, że zupełnie nie zauważają jego obecności w jamie ustnej.

To aparat indywidualny, wykonywany na zlecenie ortodonty. Aby mógł powstać, konieczne jest pobranie skanu wewnątrzustnego u pacjenta, na podstawie którego technik drukuje model na drukarce 3D, a następnie przygotowuje aparat metodą cyfrową.

Jest montowany na stałe za pomocą specjalnie przeznaczonych do tego cementów.

Jest mocowany na mlecznych kłach oraz drugich trzonowcach mlecznych.


Jeśli zauważyłeś/aś u swojego dziecka szpary między siekaczami lub inne niepokojące zmiany w uzębieniu, warto skonsultować się z doświadczonym ortodontą, aby ocenić, czy rozwijający się łuk zębowy zapewni miejsce dla wszystkich zębów stałych.

Dodaj komentarz